Projekt Folwark Wilanów – międzynarodowe warsztaty edukacji architektonicznej

MUZEUM PAŁACU KRÓLA JANA III W WILANOWIE

W 2016 r. odbyły się skierowane do rodzin i młodzieży warsztaty edukacji architektonicznej, których przedmiotem był planowany do rewitalizacji folwark wilanowski – obejmujący osiemnastowieczny spichlerz i przestrzeń wokół dawnego browaru. Zgodnie z planem miałoby to być miejsce działań edukacyjnych i rekreacji, które będzie przybliżać dziedzictwo kulturowe rezydencji królewskiej, historię folwarku wilanowskiego i dawne rzemiosła. Warsztaty prowadzili architekci i edukatorzy z Bułgarii, Hiszpanii, Danii, Holandii i Polski. Uczestnicy warsztatów identyfikowali wartości tego terenu i jego możliwy kształt w przyszłości. Efektem warsztatów jest publikacja. Organizatorem warsztatów była Fundacja Młodej Kultury Hopsiup Project, a muzeum było jednym ze współorganizatorów.

Projekt Folwark – dokumentacja prac uczestników warsztatów architektonicznych. Fot. Wojciech Holnicki-Szulc

Z Aleksandrą Głowacz, kierowniczką Działu Edukacji Muzealnej, rozmawia Katarzyna Jagodzińska

Jak doszło do realizacji Projektu Folwark Wilanów?

Muzeum dąży do uporządkowania przestrzeni własnej i sąsiednich obszarów, aby jak najlepiej zachować i wydobyć wartości zachowanych reliktów dawnej rezydencji króla Jana III. Działania edukacyjne w instytucji wspomagają jego opiekę nad tymi pozostałościami, wzbudzając zainteresowanie ich historią i znaczeniem dla krajobrazu kulturowego Wilanowa w obrębie dawnego, wielkiego majątku ziemskiego, na którym wyrasta nowoczesne miasto. Staramy się nie myśleć o  o pałacu jak o UFO, które wylądowało na krańcu Warszawy, ale jako o elemencie, który jest wpisany w miasto, korzeniu, na którym wyrosła dzielnica Wilanów. Zachowane fragmenty folwarku są przedmiotem troski muzeum – jako zespół cennych i niestety mocno zdegradowanych zabytków budownictwa gospodarczego oraz jako otulina krajobrazowa i funkcjonalna przed nową zabudową. Cała struktura Folwarku wpisuje się w szersze myślenie dyrektora na temat tego, czym jest muzeum i o co powinniśmy się troszczyć w zakresie opieki nad zabytkami oraz popularyzacji wiedzy o dziedzictwie – nie tylko dziedzictwie skoncentrowanym na pałacu i kolekcji, którą gromadzimy, ale też na ochronie  przestrzeni wokół. Pałac funkcjonował jako rezydencja króla-ziemianina, który odpoczywał tu od zgiełku Warszawy. Towarzyszyło mu rozległe zaplecze gospodarcze i społeczne w postaci folwarku. Kolejni właściciele Wilanowa Sieniawscy, Potoccy  przebudowywali teren folwarku Zależy nam na tym, aby na Wilanów patrzyć szerzej. To, co muzeum chce na tym terenie zrobić to jedno, a druga rzecz to potrzeby mieszkańców Wilanowa i publiczności muzeum. My to w muzeum wewnętrznie czujemy, ale poprzez zapraszanie jak największej grupy ludzi do rozmowy o tej przestrzeni, możemy uzyskać nowe ciekawe perspektywy, włączyć ją w projektowanie tej przestrzeni oraz w rewitalizację terenów przyłączonych do muzeum.

Plakat informujący o warsztatach Projektu Folwark Wilanów. Projekt graficzny: Zbigniew Domagalski. Fot. Wojciech Holnicki-Szulc

W jaki sposób został nawiązany kontakt z Fundacją Młodej Kultury Hopsiup Project przy realizacji tego projektu? Czy to fundacja zgłosiła się do muzeum z pomysłem?

Jak zwykle w takich sytuacjach jest to efekt kontaktów międzyludzkich. Jedną z osób zarządzających fundacją jest nasza edukatorka, Katarzyna Domagalska. Koleżanka zaproponowała, aby zorganizować w muzeum warsztaty architektoniczne, bo w naszej ofercie takich nie posiadaliśmy. Pierwsze warsztaty architektoniczne były skoncentrowane na rezydencji wilanowskiej. Kiedy pojawiła się nowa przestrzeń folwarku, na którą szukaliśmy pomysłu, to wtedy w rozmowie narodził się pomysł na ten projekt. Nie umiem powiedzieć, czy był to nasz pomysł, czy pomysł fundacji, powstał w wyniku rozmów. Później fundacja dołożyła do tego koncepcję wraz z możliwością współpracy z architektami z innych krajów, a także pozyskała środki w dzielnicy Wilanów, aby zorganizować na naszym terenie warsztaty.

Jaka była rola i odpowiedzialność muzeum?

Daliśmy miejsce, wiedzę historyczną oraz działaliśmy w obszarze promocji i informowania naszych gości. Zależało nam na tym, aby efekty warsztatów były utrwalone i stanowiły narzędzie wspierające profesjonalnych architektów, którzy będą projektowali tą nową rewitalizowaną przestrzeń.

Jak wyglądała rekrutacja do projektu? Kto mógł wziąć udział?

Jeśli chodzi architektów, współpracowaliśmy z organizacją architektoniczną zajmującą się edukacją, czyli Fundacją Młodej Kultury Hopsiup Project. Rekrutacja była otwarta, informowaliśmy o niej na naszej stronie i innych kanałach internetowych, informacje pojawiały się w prasie, telewizji. Zależało nam na tym, aby w warsztatach wzięli udział  młodzież i rodziny z dziećmi, aby była to przestrzeń nie tylko dla dorosłych, ale także dla młodszej grupy naszej publiczności.

Czy był problem z chętnymi?

Uczestników było niewielu. Między innymi uczniowie liceum, którzy się rzeczywiście zaangażowali w projektowanie przestrzeni folwarku. Do projektu zgłosiło się kilka rodzin. Warsztaty były weekendowe i wymagały od uczestników poświęcenia dużej ilości czasu. Pierwszego dnia goście poznawali historię i przestrzeń folwarku, a kolejny dzień poświęcony był już na   pracę koncepcyjną. Co wymagało większego zaangażowania od uczestników niż standardowe warsztaty w muzeum.

Projekt Folwark – dokumentacja prac uczestników warsztatów architektonicznych. Fot. Wojciech Holnicki-Szulc

Czy wydaje się Pani, że ludzie nie chcą się długofalowo angażować, bo to wymaga czasu, powrotu?

Myślę, że takie projekty nie mogą liczyć na masowość. Ciekawsze efekty możemy uzyskać pracując także z  mniejszą grupą. W przypadku tego projektu, gdzie były zaangażowane duże siły fizyczne, architekci przyjechali z różnych stron świata, co też kosztuje, zależało nam na tym, aby uczestnicy byli.

Jak duża była ta grupa?

To było kilkanaście osób jeśli chodzi o rodziny, a w przypadku grupy szkolnej nieduża klasa.

Te grupy były rozdzielone, aby młodzież pracowała w swoim gronie i rodziny w swoim? Jak wyglądała organizacja?

Były trzy różne ścieżki, którymi się podążało. Grupa młodzieżowa bardziej się skrystalizowała i pracowała wspólnie, natomiast grupy rodzinne były rozbite na dwa tematy.

Jak projekt przebiegał, jak wyglądała współpraca różnych zaangażowanych stron: muzeum, fundacji, architektów, publiczności? I na czym polegał wątek partycypacyjny?

Przede wszystkim chcieliśmy się dowiedzieć, jak uczestnicy odbierają tą przestrzeń, co chcieliby, aby w tej przestrzeni się zadziało, jak chcieliby spędzać w niej czas. Zależało nam też na tym, aby przy tej okazji opowiedzieć o historii tego miejsca i żeby pomysły na tą przestrzeń nie były oderwane od historii. Staraliśmy się najpierw opowiedzieć uczestnikom, jakie funkcje miały poszczególne budynki, aby zanim przystąpią do wymyślania funkcjonalności danej przestrzeni, zrozumieli istniejące ciągi komunikacyjne i relacje pomiędzy poszczególnymi budynkami. Zależało nam na tym, aby to, co uda się wypracować, było wypracowane ze świadomością historii, nie tylko wiedzy, jaką funkcję pełnił dany budynek, ale też szerszej, na przykład istnienia osi widokowych. W muzeum przygotowaliśmy  materiały źródłowe, którymi dzieliliśmy się z prowadzącymi warsztaty. Pod koniec warsztatów chcieliśmy pokazać ich efekty, przygotowaliśmy prezentację, która była otwarta dla publiczności. We współpracy z fundacją muzeum wydało też broszurę podsumowującą, prezentującą zarówno pomysły, jakie się pojawiły, jak i ideę samych warsztatów.

W trakcie zajęć okazało się, że jeden z uczestników jest wnukiem pana, który mieszkał na terenie dawnego folwarku. To pozwoliło stworzyć dodatkową płaszczyznę narracji, bo do publikacji zostały włączone jego wspomnienia dotyczące folwarku wilanowskiego. Tym samym warsztaty wzbogaciły też wiedzę muzeum o historii tego miejsca.

Czy zatem można powiedzieć, że ten projekt miał charakter konsultacyjny?

Zależało nam na tym, by przekazać  mieszkańcom Wilanowa, historię  folwarku, i  gotowość muzeum do  planowania tej przestrzeni  w porozumieniu z mieszkańcami, uwzględniając ich perspektywę. Element konsultacji był dla nas ważny, ale jak wspomniałam zależało nam na tym, by projektować  nowe rozwiązania powiązane z historią miejsca.

Na jakim etapie teraz jest projekt zagospodarowania przestrzeni folwarku? Czy coś z tego, co zostało podczas warsztatów wypracowane, zostało uwzględnione w planowaniu?

Prace rewitalizacyjne nie posuwają się tak szybko, jakbyśmy chcieli, ze względów organizacyjnych i finansowych. Muzeum zakończyło  prace badawcze dotyczące architektury Słodowni (jednego z dawnych budynków folwarcznych), dzięki czemu  więcej wiemy o historii folwarku. Na etapie projektowania funkcji tych obiektów braliśmy pod uwagę propozycje uczestników, szczególnie elemnety dotyczące rekonstrukcji dawnych rzemiosł oraz aktywizacji młodszych dzieci.

Projekt Folwark – dokumentacja prac uczestników warsztatów architektonicznych. Fot. Wojciech Holnicki-Szulc
Projekt Folwark – dokumentacja prac uczestników warsztatów architektonicznych. Fot. Wojciech Holnicki-Szulc

A czego spośród propozycji uczestników, z różnych powodów, uwzględnić się nie dało?

Pojawiły się propozycje, które ze względów konserwatorskich nie będą wdrożone. Nie można ograniczać swobody uczestników warsztatów w projektowaniu rozwiązań. Wśród pomysłów pojawił się na przykład duży budynek uniwersytetu ekologicznego, który miałby oddzielać przestrzeń współczesnego osiedla mieszkaniowego od przestrzeni zabytkowej. Z tego budynku rozciągałby się piękny widok na park, natomiast z drugiej strony ten budynek byłby zbyt dużą dominantą. W naszych warunkach zrealizowanie takiego pomysłu byłoby niemożliwe. Celem warsztatów, oprócz rozwiązań koncepcyjnych, było też uruchomienie myślenia uczestników o architekturze jako takiej i projektowaniu przestrzeni, szczególnie na obszarze historycznym, gdzie jest to dodatkowo trudne z uwagi na ograniczenia konserwatorskie. Uczestnicy chodzili wokół budynków i przyglądali się im pod kątem wartości historycznych, odkrywali też przestrzeń pomiędzy budynkami. Pojawił się pomysł stworzenia agory, miejsca spotkań pomiędzy budynkiem spichlerza i browaru. Tam obecnie znajduje się tymczasowy plac zabaw i parking. To jest piękna idea, która w przyszłości mam nadzieję mogłaby zostać zrealizowana.

Jak Pani z perspektywy muzeum ocenia projekt – co on dał muzeum? Czy muzeum czegoś nowego się nauczyło dzięki temu projektowi, czy też wcześniej były już takie projekty realizowane?

Dla nas to był eksperyment na wielu różnych polach. Z jednej strony tematyka architektoniczna, rozmowy o kształtowaniu przestrzeni z dziećmi, rodzinami, młodzieżą, która w naszym programie pojawiła się po raz pierwszy. Współdziałanie z fundacją, która koncentruje się na popularyzacji architektury, było świetnym rozwiązaniem, bo mogliśmy się uzupełniać i razem tworzyć nową jakość. Kontakty fundacji z architektami z innych krajów pozwoliły popularyzować Wilanów szerzej niż tylko w naszym kręgu. To dało szerszą perspektywę  myślenia o rozwiązaniach na nasze problemy z zakresu zarządzania przestrzenią. Po raz pierwszy przygotowując plan funkcjonalny budynku  mieliśmy w głowie to, co powiedziała nasza publiczność. To niekoniecznie były wskazówki, które należy przełożyć jeden do jeden, ale samo postrzeganie przestrzeni z perspektywy gości muzeum było bardzo interesujące dla nas.

Warsztaty odbyły się w 2016 roku. Czy później przy okazji kolejnych projektów takie myślenie o roli publiczności, wciąganie jej do działań, konsultowanie z nią czegoś, zaczęło się częściej pojawiać?

Same pomysły na konsultowanie jakiś elementów działalności muzeum z publicznością jak najbardziej pojawiają się, nie tylko w obszarze edukacji, ale nawet wystaw. Koledzy przygotowujący wystawy pytają chociażby w charakterze sondy, jakie zagadnienia interesują naszą publiczność, po to, aby z palety zagadnień, jakie można poruszyć, wybrać te, które mają szansę spotkać się z największym zainteresowaniem odbiorców. Ostatnio planując dwie sale edukacyjne też prowadziliśmy konsultacje z grupami, które mamy nadzieję, w przyszłości będą z tych przestrzeni korzystały.

Czy uczestnicy tego projektu związali się z muzeum, czy biorą udział w innych wydarzeniach?

To była nowa publiczność. Niestety nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, też z tego względu, że uczestników naszych warsztatów jest bardzo wielu.

Jakie jest miejsce działań partycypacyjnych wśród wszystkich działań podejmowanych przez Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie? Mam na myśli działania, gdzie publiczność może coś doradzić, coś zaproponować, coś stworzyć.

Można w ten sposób konsultować nowe pomysły, które będziemy wprowadzali do naszej oferty. To jest bardzo pomocne, kiedy mamy sygnały od publiczności i dzięki temu wiemy, w którą stronę podążać, mamy też pewność, że będziemy mieli odbiorców nowych aktywności.

Myślę, że to jest kierunek na przyszłość, zwłaszcza jeśli chodzi o angażowanie publiczności do podejmowania różnych nowych działań w przestrzeni. To może pomóc w angażowaniu społeczności wokół muzeum w działanie instytucji. Nasze muzeum jest też muzeum specyficznym – jest muzeum dużym, z dużym ruchem turystycznym, a turyści przyjeżdżają i wyjeżdżają, często są to wizyty jednorazowe. Ważne jest to, aby muzea poza tą jednorazową publicznością tworzyły społeczność, która będzie związana trwałą, wieloletnią relacją z  instytucją, która będzie działała wokół muzeum i na rzecz muzeum. Stąd rozwijanie programów dla wolontariuszy.

19 marca 2020

Publikacja będąca efektem warsztatów dostępna na stronie projektu

Zdjęcia udostępnione przez Muzeum Pałacu Króla Jana Iii w Wilanowie