Historie gdańskich dzielnic

MUZEUM GDAŃSKA

Od 2017 r. Muzeum Gdańska realizuje wieloletni projekt, którego celem jest opracowanie historii kolejnych gdańskich dzielnic, przede wszystkim tych oddalonych od centrum miasta i słabo zbadanych. Powstające kompendia w formie książkowej złożą się na historię miasta – opracowaną naukowo i bogato ilustrowaną. Osobiste pamiątki związane z daną dzielnicą są digitalizowane i zasilają ikonograficzne zbiory muzeum (większość z nich udostępniana jest na muzealnym portalu dziedzictwo-gdansk.pl), trafiają też na przygotowywaną przez muzeum wystawę.

Plakat promujący akcję zbierania pamiątek z terenu gdańskich Siedlec, 2020 r.

Z Katarzyną Kurkowską, zastępczynią kierownika Działu Historii i koordynatorką projektu, rozmawia Katarzyna Jagodzińska

W jaki sposób muzeum współpracuje z mieszkańcami podczas prac nad projektem Historie Gdańskich Dzielnic?

Z założenia jest to projekt partycypacyjny. Pomysłodawcy projektu, zastępczyni dyrektora ds. merytorycznych dr Ewa Szymańska i kierujący Działem Historii dr Janusz Dargacz, wyszli z założenia, że czas najwyższy, aby muzeum wyszło poza teren historycznego Śródmieścia i skierowało się w stronę mieszkańców dalszych dzielnic, ponieważ ci mieszkańcy nie zawsze trafiają do centrum Gdańska, do muzeum, wobec czego my musimy zrobić ukłon w ich stronę. Projekt rozpoczęliśmy w 2017 r. Polega na tym, że wybieramy jedną z dzielnic miasta. Pierwsze kryterium to dzielnice, które zostały objęte Gminnym Programem Rewitalizacji. W projekcie ściśle współpracujemy z Biurem Rozwoju Gdańska, które odpowiada za realizację tego programu. Drugie kryterium to położenie w większej odległości od centrum, dzielnice nieopisane, do tej pory niezbyt interesujące dla badaczy lub zbadane wybiórczo. Zanim trafimy do mieszkańców, nawiązujemy kontakt z Radami Dzielnic, bo one najlepiej wiedzą, jakie działają tu instytucje, środowiska, stowarzyszenia i inicjatywy. Poznajemy się z radnymi i przez nich trafiamy później do mniejszych podmiotów i do zwykłych mieszkańców. Najważniejszą cechą charakterystyczną tego projektu jest elastyczność, do każdej dzielnicy podchodzimy inaczej. Do tej pory opracowaliśmy cztery dzielnice. Każda z nich była zupełnie inna, zupełnie inne też były oczekiwania Rady Dzielnicy w stosunku do nas. Raz współpracujemy ze szkołami podstawowymi, z uczniami, innym razem z parafiami, z podmiotami prywatnymi jak centra handlowe. W dzielnicy Chełm, którą zajmowaliśmy się jako pierwszą, właśnie centrum handlowe było miejscem, które znakomicie sprawdziło się jako miejsce prezentacji wystawy plenerowej, ponieważ każdy tam robi zakupy. Ważne żeby wejść w tę codzienną przestrzeń i tam odnaleźć mieszkańców.

Jak wygląda ta praca z mieszkańcami?

W tegorocznej edycji zajęliśmy się Siedlcami, to jest dzielnica granicząca ze Śródmieściem Gdańska. Poprzez media społecznościowe, dom sąsiedzki, prężnie działającą Radę Dzielnicy, różne środowiska, jak kółka szachowe, zachęcaliśmy mieszkańców, aby przeszukali własne archiwa, albumy, szuflady i powyciągali różne pamiątki. Głównie chodziło nam o materiał ilustracyjny, który później mógłby się znaleźć na wystawie plenerowej albo uzupełnić artykuły w publikacji. Plany pokrzyżowała nam pandemia, bo kontakt z mieszkańcami był utrudniony. Ale chętni też się nie poddawali i kto naprawdę był zainteresowany, drogą mailową przekazywał nam skany wraz ze zgodą na ich publikację. Kiedy było to możliwe, to spotykaliśmy się osobiście. Materiał od mieszkańców jest niezwykle cenny, bo będzie uzupełniał naszą wiedzę na temat dzielnic.

Wystawa plenerowa przy Placu Wolności w Nowym Porcie, niedaleko przystanku autobusowego i popularnego dyskontu, 2019 r.

Czy każdorazowo celem jest pozyskanie materiału wyłącznie w formie zdigitalizowanej i obiekt wraca do właściciela czy zdarza się również, że zostaje przekazany do muzeum?

Tak, zdarza się że obiekt zostaje w muzeum. Nie tylko przy okazji tego projektu. Nie są to oczywiście tylko fotografie i dokumenty, zdarzają się też inne przedmioty, na przykład stary telewizor wykonany w gdańskiej fabryce. Dzięki rozmowom ludzie dowiadują się, że muzeum poszukuje nawet takich prostych przedmiotów z niedawnych czasów, nie tylko cennych zabytków. Warunkiem jest „gdańskość” danego przedmiotu. W zamian za przekazanie pamiątki, darczyńca zostaje ujęty w programie Darczyńca Muzeum Gdańska, który daje osobie określone uprawnienia. 

Czy tomy dotyczące poszczególnych dzielnic mają cezurę czasową?

Nie zakładamy tego, ponieważ każda dzielnica ma inną historię. Sięgamy do najstarszych dziejów, jak się da, to do średniowiecznych. Współpracujemy z interdyscyplinarnymi zespołami. Jeśli chodzi o najstarsze dzieje, to są to historycy i archeolodzy. Aż dochodzimy do czasów najnowszych. Tomy są naukowymi monografiami danej dzielnicy. Nie publikujemy artykułów wspominkowych czy esejów, tylko są to monograficzne artykuły na konkretny temat związany z dzielnicą. Zapraszamy do współpracy zarówno badaczy o ugruntowanej pozycji, profesorów z Politechniki Gdańskiej, Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i innych uczelni, ale także młodych badaczy, świeżo upieczonych doktorów, kiedy wiemy, że specjalizują się w danej tematyce. Przeważnie jest to grono od kilkunastu do ponad dwudziestu autorów. Zachęcamy, aby wszyscy zaproszeni proponowali do swojego artykułu ilustracje. Przeważnie książkę zamyka artykuł omawiający architekturę dzielnicy po roku 1945.

Drugi tom z cyklu „Historie gdańskich dzielnic”

Ale projekt to nie tylko książka?

Pamiętajmy, że publikacja jest końcowym etapem naszej wspólnej pracy, zwieńczeniem. Pierwszym widocznym dla ludzi etapem jest ustawienie wystawy plenerowej. Przy okazji Siedlec mieszkańcy współpracowali przy tworzeniu jednej z plansz – opublikowaliśmy ich zdjęcia z opisami miejsc, które stworzyli. Ta ekspozycja zawiera historię dzielnicy w pigułce, nie ma tam natłoku informacji, raczej skupiamy się na ikonografii. Wystawa staje w okresie majowo-czerwcowym i jest prezentowana przez całe wakacje na terenie dzielnicy, w dogodnym miejscu wskazanym przez Radę Dzielnicy, czasem w kilku miejscach. Pułapką może być to, że chcielibyśmy ją ustawić w reprezentacyjnej przestrzeni, jednak tam może przychodzić mało mieszkańców, bo ludzie mają swoje wydeptane codzienne ścieżki. Stąd potrzeba konsultacji. Dopełnieniem wystawy są spacery edukacyjne, które zawsze cieszą się dobrą frekwencją, chętnie uczestniczą w nich mieszkańcy nie tylko danej dzielnicy, lecz także innych części miasta. Przy tej okazji wydajemy mapki w formie ulotek, tak aby każdy mógł śledzić trasę przejścia, a może w przyszłości sam stanie się przewodnikiem dla znajomych? Na to liczymy. Poza spacerami proponujemy też mieszkańcom cykle wykładów na temat historii danej części miasta. Ważny jest fakt, iż one także odbywają się na obszarze dzielnicy, w szkole, domu sąsiedzkim, lokalnej instytucji posiadającej odpowiednią przestrzeń.

Spacer historyczny po Starym Przedmieściu. Prowadzenie: Klaudiusz Grabowski, 2018 r.

Czy na etapie zbierania materiałów od mieszkańców chodzi wyłącznie o artefakty, czy również historia mówiona jest gromadzona?

Projekt „Historie gdańskich dzielnic” do tej pory nie uwzględniał tego typu działań. Trzeba jednak zaznaczyć, że Muzeum Gdańska już od kilku lat gromadzi ustne relacje mieszkańców, które tworzą wciąż rozbudowywane Archiwum Historii Mówionej. Niewykluczone więc, że zajmując się kolejnymi dzielnicami miasta będziemy rejestrować również ustne relacje ich mieszkańców.

Na jakim etapie w tym momencie jest projekt? Ile dzielnic jeszcze zostanie opracowanych?

Zaczęliśmy w 2017 r. od dzielnicy niemal zupełnie nieznanej pod kątem historycznym, Chełma. Później zajęliśmy się miejscem bliższym centrum, Starym Przedmieściem i to właśnie ten tom jest najbardziej obszerny ze wszystkich opracowań. Nie spodziewaliśmy się, że będziemy nawet musieli rezygnować z niektórych tematów, bo jest to skarbnica treści historycznych, choć jej obszar jest stosunkowo niewielki. Następnie skupiliśmy się na Nowym Porcie, dzielnicy nadmorskiej, a w tej chwili zajmujemy się Siedlcami. Następne w kolejności będą Zaspa i Przymorze. Na horyzoncie mamy też Orunię. Tak naprawdę patrząc na plan Gdańska mamy pracę na długie lata. Mam nadzieję, że projekt będzie się rozwijał i będą dochodziły coraz to nowe jego etapy.

Czy trudno jest pozyskiwać materiały? Z jakimi problemami czy wyzwaniami muszą się Państwo mierzyć?

Mamy do dyspozycji media społecznościowe, Rady Dzielnic mają swoje strony internetowe. Wiadomo, że nie wszyscy mieszkańcy zaglądają na te strony, więc dodatkowo staramy się drukować plakaty, które radni mogą na przykład rozwiesić na klatkach schodowych. Trafiamy do domów sąsiedzkich, domów seniora, szkół podstawowych. Nie za każdym razem, nie w każdej dzielnicy, bo każde miejsce ma swoją specyfikę. W zeszłym roku na przykład przy okazji Nowego Portu współpracowaliśmy także z lokalnymi przewodnikami, Instytutem Kultury Miejskiej i Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia 2. Różnymi kanałami staramy się docierać do mieszkańców. Każdą dzielnicę trzeba rozpatrzyć indywidualnie i zastanowić się, jak najlepiej podejść do sprawy, aby nasze działania odbiły się jak najszerszym echem.

Otwarcie wystawy plenerowej przy SP nr 67 na Starym Przedmieściu, 2018 r.

Może jakiś przykład związany ze współpracą lokalną, który utkwił Pani w pamięci?

Jeśli chodzi o Siedlce, w ostatniej chwili zwróciła się do nas siostra zakonna z zakonu pallotynek mieszczącego się na terenie dzielnicy. Siostra powiedziała przez telefon, że widziała nasz plakat już dawno temu, ale zwlekała do ostatniej chwili. Zaprosiła nas, bo ma duże archiwum, do którego właściwie nikt nie zagląda. Oczywiście pojechaliśmy. To było niezwykle udane spotkanie, ponieważ siostry posiadają bogatą dokumentację architektoniczną willi, w której urzędują. Posiadają niezliczoną ilość albumów, które oprócz oczywiście historii zakonu dokumentują także poszczególne osoby, które się przez niego przewijały od 1945 r. Część z tych albumów wzięliśmy do muzeum, aby je zdigitalizować. Mam nadzieję, że już wkrótce każdy będzie mógł do nich zajrzeć za pomocą naszej strony internetowej, gdzie publikujemy zbiory. To przykład owocnej współpracy z ostatniej chwili, bo kończymy już akcję zbierania pamiątek z Siedlec.

Czy wszystkie zebrane w projekcie materiały będą udostępnione przez stronę internetową?

Takie jest założenie, ale nie zawsze to się udaje, ponieważ nie zawsze możemy udostępnić dalej przysłane przez mieszkańców drogą mailową skany. To są różne licencje, często mieszkańcy nie wiedzą, kto jest autorem fotografii, skąd wzięła się w rodzinnym albumie. Jeżeli jest to prawnie nieuregulowane, nie możemy publikować. Natomiast kiedy mamy pewność, że na przykład dany członek rodziny jest autorem zdjęcia i wyraża zgodę na publikację, to oczywiście robimy to. Zdjęcia czekają w kolejce. Mamy serwis http://dziedzictwo-gdansk.pl gdzie publikujemy zbiory całego muzeum, w tym i te materiały, które dostajemy od mieszkańców Gdańska.

Czy te pozyskane od mieszkańców materiały i udostępnione przez portal są jakoś specjalnie  oznaczone? Czy da się je tym kluczem odnaleźć?

Na stronie dziedzictwo-gdansk.pl znajduje się wyszukiwarka, która pozwala odnaleźć zdjęcia spełniające określone kryteria, na przykład według autora, lokalizacji, słów kluczowych. Jeśli dane zdjęcie zostało pozyskane w ramach akcji zbierania pamiątek od mieszkańców, informacja taka zawsze zostaje przy nim umieszczona.

Co się dzieje w momencie, kiedy zbiórka w danej dzielnicy już się zakończyła, a mimo to ktoś się zgłasza z czymś, co wydaje się być wartościowe i ciekawe dla zbiorów muzeum?

Muzeum nieprzerwanie od powstania w 1970 r. zbiera te materiały. Jak wspomniałam, ważna jest dla nas „gdańskość”. Muzeum posiada kilkanaście kolekcji, między innymi kolekcję fotografii, historii miasta, rzemiosła czy grafiki, więc to nie ma dla nas znaczenia, kiedy ta osoba się zgłosi, może być tylko za późno na publikację na wystawie i w książce. Ale
w przyszłości z pewnością będą kolejne interesujące projekty, dlatego warto zgłaszać się do muzeum.

W publikacji chyba też nie wszystko jest w stanie zaistnieć, to jest wybór?

Tak, wiedząc czym dysponujemy, możemy coś zasugerować autorom tekstów, ale ostateczna decyzja należy do nich. Książka ma przy tym swoje ramy, wszystkiego nie możemy opublikować. Często materiały nie łączą się z danym tematem, mogą trafić na wystawę, a nie trafić do publikacji, a może się tak zdarzyć, że zostaną tylko w naszym archiwum, a nie zostaną opublikowane, ponieważ jest nadmiar. Czasem te fotografie są bardzo rodzinne i po prostu nie pasują do żadnego z prezentowanych naukowych tematów, a świetnie prezentują się na popularyzatorskiej ekspozycji plenerowej, gdzie mieszkańcy mogą przyprowadzić rodzinę i sąsiadów i pochwalić się, że to ich fotografia. W ten sposób budujemy więź z gdańszczanami.

21 października 2020

Fotografie udostępnione przez Muzeum Gdańska