Nasze życie w czasach zarazy i Kolekcja w kwarantannie

MUZEUM ETNOGRAFICZNE IM. SEWERYNA UDZIELI W KRAKOWIE

Krótko po wprowadzeniu lockdownu Muzeum Etnograficzne w Krakowie rozpoczęło projekt dokumentujący życie społeczne w czasie pandemii. Pierwszym etapem była internetowa ankieta „Nasze życie w czasach zarazy” zawierająca 45 pytań o codzienność w dobie pandemii. W ciągu trzech miesięcy napłynęło 1525 wypełnionych ankiet. Szybką reakcją na zawarte w tych ankietach refleksje i opowieści były „Wycinki z badań” – wstępne analizy wybranych aspektów wraz z cytatami. Zespół projektowy opracował czternaście tematycznych wycinków. Pojawiło się też pytanie, co dalej?

Choć na lato życie społeczne zostało odblokowane, to pandemia się nie skończyła. Muzeum uruchomiło akcję tworzenia „Kolekcji w kwarantannie”. Docelowo ma na jej bazie powstać wystawa w siedzibie muzeum, a na razie, od czerwca 2020 r., jej budowa jest dokumentowana on-line. Zbierane są, jak czytamy na stronie muzeum, „opowieści i zdjęcia rzeczy, które towarzyszyły nam w chwilach niepewności i grozy, w momentach radości i wzruszeń, w zmęczeniu, złości, w poczuciu bezsilności, osaczenia i osamotnienia”.

Zbiórce – odpowiedzi ankietowych, historii, fotografii, a później obiektów – towarzyszy namysł badawczy. Jest to materiał, który pomoże uchwycić społeczną zmianę, jaka aktualnie zachodzi.

Grafika promująca projekt „Nasze życie w czasach zarazy” – Seweryn Udziela, założyciel Muzeum Etnograficznego w czasach pandemii

Z Agnieszką Marczak, koordynatorką projektu, rozmawia Katarzyna Jagodzińska

Skąd pomysł na ten projekt? Zaczął się od ankiety, potem pojawiła się koncepcja wirtualnej wystawy?

Nie było długiego etapu koncepcyjnego. Na początku nawet nie nazywaliśmy tego projektem. Pomysł powstał ad hoc, kiedy wiosną została wprowadzona narodowa kwarantanna i WHO ogłosiła stan pandemii. W przestrzeni społecznej dużo się wtedy działo, wiedziałyśmy już, że zachodzi jakaś zmiana. Bardzo chciałyśmy coś zrobić, tylko jeszcze nie wiedziałyśmy, jak działać w czasie, kiedy niemożliwe jest bezpośrednie spotkanie. Nasze muzeum opiera się na działaniach partycypacyjnych, a badania naukowe prowadzimy zgodnie z metodologią etnograficzną, czyli opartą na bezpośrednim kontakcie z osobą badaną. Prowadzimy badania w trenie poprzez obserwację uczestniczącą, prowadzimy bezpośrednie wywiady, czyli rozmowy w cztery oczy, a tutaj to było totalnie niemożliwe. Zastanawiałyśmy się więc jak to zrobić, aby badać i jednocześnie podtrzymywać kontakt z naszym odbiorcą. W muzeum bardzo ważne jest to, aby kontakt z publicznością był cały czas żywy, aby toczyła się cały czas dyskusja na temat tego, co w muzeum robimy. Tutaj wszytko było utrudnione. Wpadłyśmy więc na pomysł internetowej ankiety, tym samym wracając do korzeni naszego muzeum. Ono powstało na gruncie badań etnograficznych prowadzonych przez założyciela muzeum Seweryna Udzielę, który pod koniec XIX w. rozsyłał kwestionariusze do różnych wsi w Małopolsce i nie tylko z prostymi pytaniami dotyczącymi życia codziennego i świąt. To były na przykład pytania o to, jak wygląda dom, co ludzie jedzą, jakie zwierzęta hodują, jak się ubierają, jak świętują, jak wygląda wesele. Byłyśmy ciekawe, czy pytania kwestionariuszowe sprzed ponad stu lat są zasadne w XXI w. Oczywiście, w naszym współczesnym badaniu, pytania zostały nieco przeformułowane, jednak nie zmienił się ich cel, czyli zbadanie jak odbieramy otaczającą nas rzeczywistość i jakie działania podejmujemy, by zaspokoić swoje różne potrzeby.

Kwestionariusz składał się z 45 pytań, w większości otwartych, i został zamieszczony na platformie Google Forms. Promowaliśmy go jedynie na stronie internetowej i w naszych mediach społecznościowych. Dlatego odzew nas całkowicie zaskoczył. Był gigantyczny! W pierwszych dniach po uruchomieniu ankiety, odpowiedzi napływały w ogromnym tempie. Czytałyśmy je w zespole badawczym na bieżąco. Pozornie błahe pytania, np. o to, o której godzinie się budzisz, co jesz, co kupujesz, czy pracujesz, uczysz się, z kim się widujesz i tak dalej, stały się przyczynkiem dla naszej publiczności do dzielenia się swoimi doświadczeniami życia w lockdownie oraz emocjami związanymi z tą trudną sytuacją.

Nasze życie w czasach zarazy – Wycinek „Wszystko, czego potrzebuję. Na zapas”

Kiedy zebrałyśmy materiał badawczy, zadałyśmy sobie pytanie, co teraz? Przecież trzeba jakoś zareagować, dać jakiś feedback naszym respondentom, dać sygnał, że ich odpowiedzi nie zaginęły w eterze, że ktoś je czyta. Aby reagować na bieżąco, zaczęłyśmy pisać „Wycinki”, które były przekrojowymi, króciutkimi analizami tematów, które w ankietach się pojawiły. Każda z nas w zespole badawczym wybrała parę zagadnień z ankiet, które ją szczególnie zainteresowały albo w jakiś sposób poruszyły. Nasze opisy są bogato okraszone cytatami z kwestionariuszy. Zatem równolegle do wciąż trwających badań, analizowałyśmy ankiety i pisałyśmy „Wycinki”, które były zamieszane co tydzień na naszej stronie internetowej. „Wycinki” dotyczyły różnych tematów: pracy, dezynfekcji, rodziny, przedmiotów ważnych i mniej ważnych, dni świątecznych i codziennych. Jednocześnie zastanawiałyśmy się, jak przełożyć tę akcję badawczą na język muzeum. Dla muzeum przecież najbardziej naturalna komunikacja z publicznością to ta, która wydarza się podczas wystawy. Ale jak to zrobić w warunkach pandemii?

Nasze życie w czasach zarazy – Wycinek „Przemoc”

W Muzeum Etnograficznym opowiadamy o rzeczywistości poprzez historie ludzkie zdeponowane w przedmiotach. Pojawił się więc pomysł stworzenia wirtualnej „Kolekcji w kwarantannie”, obejmującej przedmioty, które w tym trudnym czasie stały się dla nas wyjątkowe, zmieniły znaczenie czy swoją funkcję. Ogłosiliśmy w internecie, że zbieramy opowieści o rzeczach. Mamy nadzieję, że w przyszłości wszystkie te historie będziemy mogli zaprezentować na ekspozycji w muzeum. I spotkać się z naszą publicznością.

Czy wszyscy potraktowali zbiórkę fizycznie, w sensie skoncentrowali się na rzeczach materialnych, czy pojawiały się też fotografie?

Napływały do nas fotografie rzeczy, a także same fotografie. Przeważały jednak te pierwsze. W przyszłości chcielibyśmy te wszystkie przedmioty i zdjęcia przyjąć do zbiorów muzeum.

Mówiła Pani, że na bieżąco nie dało się wszystkiego badać i stąd formuła wycinków. Czy projekt badawczy zakładający dogłębną analizę materiałów również jest zaplanowany jako część akcji?

Tak, zaplanowaliśmy analityczne działania badawcze na przyszły rok.

Jak zakreślona została geografia projektu – czy chodzi o mieszkańców Małopolski?

Nie. Oczywiście najwięcej odpowiedzi przychodziło z województwa małopolskiego, ale były też odpowiedzi z innych regionów, także z zagranicy. To zresztą bardzo ciekawe. Każdy z nas żyje przecież w nieco innych kontekstach, ale kiedy sprowadzimy nasze życie do potrzeb podstawowych, to okazuje się, że przeżywamy je podobnie. Zwłaszcza w sytuacji zagrożenia, np. pandemicznego. W kwestionariuszach ujrzałyśmy pewną wspólnotę doświadczeń. To było dla nas jako badaczek interesujące, a jako ludzi – bardzo poruszające. Przecież doświadczenia, o których pisały nasze respondentki i respondenci, to było też nasze życie! Bardzo chciałyśmy, żeby nasza publiczność mogła dostrzec w tej akcji to, co my zobaczyłyśmy. Dlatego zaczęłyśmy pisać „Wycinki”.

Mówiła Pani, że wszystko było szybko wymyślane i przeprowadzane, ale być może pojawiły się w zespole projektowym jakieś oczekiwania, jak to się może potoczyć?

Tak jak przy innych działaniach, jesteśmy muzeum bardzo zaangażowanym i otwartym na odbiorców, więc staramy się nie zakładać niczego z góry. Oczywiście towarzyszyła nam ogromna ciekawość, równie duża, jak entuzjazm do tego, co robiłyśmy. Nie zakładałyśmy niczego z góry. Motywowała nas czysta badawcza ciekawość tego, jak inni sobie radzą w pandemii. To był początek lockdownu, nie było jeszcze żadnych reportaży, artykułów na ten temat. Chyba byliśmy pierwsi, jeśli w ogóle mowa o badaniach życia w czasie pandemii koronawirusa.

Nie ukrywam, że stworzenie kwestionariusza było dla nas wyzwaniem. Oczywiście, nie chodzi o to, że nie znamy narzędzia, ale o to, że od wielu lat bardzo rzadko z tego narzędzia korzystamy w etnografii. Poza tym to narzędzie opracowałyśmy naprawdę na szybko. Z pewnością wielu dużo bardziej doświadczonych badaczy bądź akademików mogłoby ten kwestionariusz skrytykować. Ale tu nie było momentu, aby się zastanawiać. Chcieliśmy nie tylko badać, chcieliśmy stworzyć platformę partycypacji, przestrzeń współtworzenia naszej historii.

Tak jak mówiłam, odzew był ogromny. Myślę, że ludzie potrzebowali to wszystko, co przeżywali, komuś opowiedzieć. Nie chodziło o nudę, przecież wiosną media zasypywały nas pomysłami na zapełnienie wolnego czasu: naucz się chińskiego, remontuj, gotuj, przesadzaj kwiatki. Być może to trochę kontrowersyjne, co powiem, ale wydaje mi się, że wzięcie udziału w tym badaniu kwestionariuszowym miało charakter terapeutyczny. Przecież opowiadanie o swoim doświadczeniu taką funkcję przecież pełni. Oczywiście, od tego są specjaliści, psychoterapeuci. Nie mamy ambicji, by odbierać im pracę. Po prostu w zamian za opowieść, którą się dzieli z nami nasza publiczność, oferujemy jej nasze muzealne uszy, a w przypadku tego badania, oczy.

Czy zbiórka jest kontynuowana?

Odpowiedzi na kwestionariusz już nie zbieramy, zbieramy rzeczy-opowieści .

Do kiedy ta zbiorka jest planowana i kiedy rozpocznie się przygotowywanie wystawy?

Nie mamy określonego terminu. Pod koniec czerwca nastąpiło odmrażanie wszystkiego i poczułyśmy, że to już nie jest czas na kontynuowanie badania kwestionariuszowego. Teraz myślimy o tym nieco inaczej, bo pandemia cały czas trwa, jesteśmy w momencie dużej zmiany społecznej i dlatego wypadałoby cały czas to badać. Jednak teraz działamy pod szyldem „Kolekcji w kwarantannie”. Wirtualna wystawa jest dostępna online, natomiast trudno powiedzieć, kiedy będzie możliwość otwarcia wystawy fizycznie już w samym muzeum. Na razie projekt jest otwarty, wciąż można nadsyłać swoje opowieści. Możliwe, że finisażem działań będzie wernisaż w siedzibie muzeum.

Domyślam się, że osoby, które wypełniły ankietę, będą zainteresowane wystawą. Czy ankiety były anonimowe czy mają Państwo możliwość rozesłania do wszystkich informacji?

Kwestionariusz był całkowicie anonimowy, takie było założenie. Mam nadzieję, że jeśli pójdziemy tą samą drogą promocyjną, co na początku badań, to chociaż do części respondentów informacja o wystawie dotrze.

Czy ma Pani wiedzę, czy pracownicy muzeum również angażowali się w wypełnianie ankiety i przesyłanie historii?

Część z naszego zespołu projektowego wypełniła ankietę. Została rozesłana z komentarzem do wszystkich pracowników muzeum, ale czy ktoś wypełnił, to trudno mi podpytywać. Zależało nam na anonimowości, na tym, by każdy poczuł, że może się podzielić nawet najtrudniejszymi emocjami.

Takich projektów dokumentujących czas pandemicznych pojawiło się więcej. Muzeum Krakowa również zaproponowało swój „Opowiedzmy razem o czasie pandemii”. Czy to jest pole do współpracy?

To są podobne działania, my jednak mamy inny profil. Muzeum Krakowa skupia się na Krakowie, na historii i współczesnym życiu mieszkańców. U nas natomiast nie ma ograniczeń geograficznych. Etnografia czy też antropologia to nauka o człowieku i jego świecie. Interesuje nas więc człowiek w szerszej perspektywie, oczywiście, poprzez szczegół, jednostkowe doświadczenie. Kolekcjonujemy opowieści i artefakty z całego świata. Suma etnograficznych szczegółów pochodzących z różnych kultur może nam pokazać, kim jesteśmy jako ludzie w ogóle. Jestem przekonana, że gdybyśmy przeprowadzili badania w innych kontekstach kulturowych wśród osób, które też doświadczają pandemii, okazałoby się, że w gruncie rzeczy, jeśli sprowadzić nasze doświadczenia do poziomu poznawczego i emocjonalnego, okazałoby się, że niewiele się od siebie różnimy. Dlatego nie ograniczamy się do Krakowa. Interesuje nas po prostu człowiek. Z Muzeum Krakowa się przyjaźnimy i współpracujemy na różnych płaszczyznach. Niewykluczone więc, że moglibyśmy połączyć siły i wspólnie stworzyć działania partycypacyjne dla naszej publiczności, dotyczące np. życia w czasie pandemii.

7 grudnia 2020

Nasze życie w czasach zarazy

Kolekcja w kwarantannie