Depozyt pamięci

MUZEUM PODGÓRZA W KRAKOWIE

Integralną częścią ekspozycji w Muzeum Podgórza jest ustawiona w holu wejściowym gablota, w której cyklicznie prezentowane są osobiste historie i przedmioty mieszkańców, wypożyczane muzeum na czas trwania pokazu. Depozyt pamięci stanowi uzupełnienie wystawy stałej o głos lokalnej społeczności. Muzeum zapewnia miejsce, ale kuratorami są osoby, które zgłaszają swoje opowieści.

Depozyt o rodzinie podgórskiej rodzinie Wagnerów – fot. Katarzyna Bednarczyk, maj 2020

Z Melanią Tutak, kuratorką i pomysłodawczynią Depozytu pamięci, rozmawia Katarzyna Jagodzińska

Czy Depozyt pamięci pojawił się na samym początku funkcjonowania muzeum?

Pojawił się jeszcze wcześniej, opisałam tę ideę w mojej pracy dyplomowej na studiach muzealniczych, kiedy jako zadanie wyznaczyłam sobie stworzenie wystawy stałej w muzeum Podgórza. To było na długo przed jego powstaniem. Wtedy jeszcze nie nazwałam tego pomysłu depozytem pamięci. Miało to być miejsce, w którym publiczność przychodząca do muzeum opisywałaby jeden artefakt przyniesiony przez siebie albo zastany w muzeum. Później, gdy zaczęliśmy pracować nad scenariuszem Muzeum Podgórza, wiedziałam, że musi tam być miejsce, które będzie pełniło taką funkcję i od razu nazwałam je Depozytem pamięci. Nie wiedziałam jeszcze jak będzie wyglądać, ale wiedziałam gdzie będzie i jaką będzie pełnił funkcję.

Z jakim przyjęciem w muzeum ten pomysł się spotkał?

Z pozytywnym. Dyrektor prosił o wyjaśnienie, czym ma być Depozyt pamięci, jaki jest na niego plan, aby nie stał pusty. Poprosiliśmy o zaufanie i pozwolenie na mały eksperyment, i udało się. Mieliśmy tylko trochę problemów z tym, jak on ma wyglądać, z technikaliami  ale to zostawiliśmy projektantom.

Czy tak sobie wyobrażałaś jego formę czy to wizja projektantów?

Wiedziałam na pewno, że musi być w przestrzeni dostępnej przez cały czas otwarcia muzeum, w holu. W ten sposób ktoś, kto nie przychodzi na wystawę, tylko do kawiarni lub po prostu zobaczyć, jak wygląda muzeum, będzie mógł ten Depozyt zobaczyć. Najbardziej bym chciała, aby on w ogóle był na zewnątrz muzeum, ale to jest z różnych względów niemożliwe. Wolałabym też, aby znajdował się na środku holu, by był centrum, z którego rozchodzą się drogi w różne części muzeum, a teraz jest umieszczony tuż przy wejściu na wystawę, nieco schowany. Wiedziałam, że to musi być rodzaj dostępnej i przyjemnej gabloty, miejsce, w którym będzie się trochę sam na sam z prezentowaną w nim historią, ale też, że nie będzie się znajdował w kącie, do którego zaglądają najbardziej ciekawscy, że będzie czymś bardzo intrygującym, niespodziewanym i wzruszającym. Trochę się to udało. Gablota jest dziwna, ale przyzwyczailiśmy się już do niej i od niej zaczynamy oprowadzanie. To jest zawsze numer jeden przy oprowadzaniu kuratorskim. Od obsługi wiemy, że zwiedzający czekają tam przed wejściem na wystawę, czytają i oglądają materiały w Depozycie.

Depozyt autorstwa Artura Wabika o rodzinie Wagnerów, fot. Katarzyna Bednarczyk, Muzeum Podgórza, Muzeum Krakowa, maj 2019

Czy z zespołem projektowym odbyliście spotkanie, na którym tłumaczyłaś – jak mnie teraz – na czym to ma polegać?

Tak. To był zespół, który nie aranżował nam wystawy stałej, tylko przestrzenie pozawystawowe. Architektowi z tej firmy (Grzegorz Lachowicz – Pracownia Architektoniczna) bardzo się ten pomysł spodobał i powiedział od razu, że ma na niego pomysł. Bardzo byliśmy ciekawi. Kiedy go nam przedstawił, ja nie byłam nastawiona entuzjastycznie, wydawało mi się, że to wielka, ociężała struktura. Do dzisiaj wydaje mi się, że ona jest trochę ociężała, ale z drugiej strony daje możliwość przebywania sam na sam z treścią, którą zawiera. Gablota ma sporo mankamentów technicznych, co okazało się z czasem – podczas jej użytkowania, co wynika z tego, ze sami nie wiedzieliśmy do końca jak ona będzie przez nas wykorzystywana. Dziś wiemy, czego dokładnie nam potrzeba, czego w niej brakuje. Powinna to być struktura wielofunkcyjna z dużą ilością półeczek, zawieszek, mini-systemów montażowych, bo obiekty, które zjawiają się w naszym Depozycie są bardzo różnych gabarytów, są różne pod względem materiałowym. Póki co musi nam wystarczyć to, co mamy, zresztą coraz lepiej sobie z tym radzimy. Gablota jest ruchoma, więc może zmieniać położenie, co nie jest bez znaczenia, jest zamykana na klucz, ma pancerną szybę, jest to mikro-muzeum Ma swoje siedzisko, więc można usiąść przed tymi osobistymi opowieściami i pobyć z nimi sam na sam, a kiedy przyjedzie osoba na wózku, można siedzisko odłączyć.

Czy wymyślając tę koncepcję jeszcze na etapie pracy dyplomowej czerpałaś skądś inspiracje? Coś zobaczyłaś, przeczytałaś?

Nie, ja w ogóle bardzo rzadko inspiruję się bezpośrednio czymś, co przeczytam albo zobaczę. Te pomysły po prostu pojawiają się w mojej głowie, mam łatwość tworzenia i pomysły rodzą się właściwie bez przerwy, a Depozyt był czysto podprogową inspiracją. Kiedyś ze Stowarzyszeniem PODGORZE.PL przygotowywaliśmy inaugurację Podgórskich Dni Otwartych Drzwi, która była, poświęcona Franciszkowi Maryjewskiemu. Po happeningu przyszła do nas mieszkanka Podgórza i powiedziała, że w domu ma piękne małe butki – nie wie dokładnie skąd pochodzą, ale od zawsze w rodzinie istnieje tradycja wyciągania ich na święta, wspominania w ich obecności wydarzeń mijającego roku i zaklinania przyszłej pomyślności. Te butki są ważnym elementem rodzinnego spotkania. Spytałam czy by ich nie oddała do muzeum wraz z tą opowieścią, a ona powiedziała, że mogłaby je ewentualnie na chwilę pożyczyć. Bardzo mocno utkwiło mi w pamięci właśnie to, że mogłaby je na chwilę pożyczyć. Ta opowieść była taka ładna, a tylko nasza garstka tego wieczoru ją usłyszała. Szkoda, że nie mogła dotrzeć do większego grona, uruchomić podobne doświadczenia, a może zupełnie inne. Depozyt pamięci powstał dokładnie z inspiracji tego momentu, właśnie w tamtym momencie. Pomyślałam – świetnie, gdyby ktoś nam taką rzecz na chwilę pożyczył, my byśmy ją sfotografowali, ktoś by o niej opowiedział i więcej osób mogłoby się o tym dowiedzieć i się tą opowieścią cieszyć, odnieść się do niej.

Kurator pracuje nad kompozycją Depozytu – fot. Katarzyna Bednarczyk, Muzeum Podgórza, maj 2020

Twoja praca dyplomowa chyba była wcześniej?

Tak, ale wtedy narodził się konkretnie pomysł Depozytu pamięci – miejsca, do którego będziemy coś na chwilę od kogoś wypożyczać. Przy pracy dyplomowej to były komentarze do jakiegoś obiektu, kiełkowała idea.

Jaki jest wymóg – co tam może się znaleźć, a co nie?

Ramy ideowe są bardzo giętkie, Depozyt pamięci rozumiemy bardzo szeroko. Warunkiem jest to, aby była to opowieść związana z Podgórzem albo o czymś związanym z Podgórzem, albo opowieść osoby, która jest z Podgórza. Musi być to osobista opowieść i towarzyszyć musi jej przedmiot. To może również być coś niematerialnego. Jeżeli ktoś nam przyniesie telefon komórkowy z jakimś smsem i będzie temu telefonowi lub sms-owi towarzyszyła opowieść, to również będzie to depozyt pamięci. Zupełnie nie wpływamy na to, co jest w depozycie, nie wartościujemy treści i przedmiotu opowieści. Wartością dla nas jest to, że zawartość Depozytu jest ważna dla osoby, która go przygotowuje. Nie weryfikujemy też opowieści. Odpowiedzialność za to bierze jej kurator, bo jest tu kurator – pełna nazwa pomysłu brzmi: „Depozyt pamięci – bądź kuratorem własnej opowieści”. Pomagamy przy wyborze, jeżeli tych przedmiotów jest bardzo dużo, pomagamy w ułożeniu, kiedy ktoś tego potrzebuje, ale czasem pracujemy z osobami, które od razu wiedzą jak gablota finalnie ma wyglądać.

To jest praca organiczna, trzeba „dawców” treści do Depozytu ciągle jeszcze szukać. To nie jest jeszcze ten etap, że ustawia się kolejka osób, które chcą obdarzyć muzeum i zwiedzających swoją opowieścią. Bo chętnych lojalnie uprzedzamy o warunkach przedsięwzięcia – oprócz podarowania przedmiotu, co jest najłatwiejszym elementem procesu, trzeba stworzyć – napisać opowieść. Dla niektórych osób to jest bariera, bo trzeba usiąść, zebrać myśli, napisać. Chętnych zawsze zapraszamy do muzeum, pokazujemy jak wygląda Depozyt na żywo – takie oprowadzanie i wyjaśnienie na miejscu wielu osobom pomaga, zachęca, dopinguje, bo depozyty w sensie zawartości ładnie wyglądają i mają w sobie jakąś tajemnicę, urok czegoś odświętnego. To pomaga podjąć decyzję o trudzie przygotowań. Bo stworzenie Depozytu to nie jest jedna wizyta, to kilkukrotne spotkania, od omówienia pomysłu, przez formalności, po realizację i otwarcie – czasem skromne, czasem bardziej uroczyste. Wszyscy, którzy zostali zaproszeni, bardzo chętnie dzielą się informacją o Depozycie ze swoimi bliskimi, przyprowadzają ich do muzeum, są to wzruszające chwile. Z naszej strony ofiarowujemy czas – muszę dopilnować, aby materiały się pojawiły, trzeba podpisać stosowne dokumenty związane z wypożyczeniem, pomóc przy aranżacji, potem sfotografować, ogłosić światu, że mamy nową treść w Depozycie.

7. Praca przy kompozycji Depozytu – Melania Tutak (Muzeum Podgórza) i kurator Depozytu rodziny Wagnerów – Artur wabik, fot. Katarzyna Bednarczyk, maj 2020

Czy kurator jest podpisany z imienia i nazwiska?

Tak, jeżeli ktoś sobie tego życzy, jeśli nie, to twórca Depozytu pozostanie anonimowy. Ale nie pamiętam takiej sytuacji, zazwyczaj wszyscy zgadzają się, nawet bardzo chętnie, na podpisanie swojego dzieła. Depozyt pamięci dlatego jest wciąż wyzwaniem, bo ludzie wciąż nie dowierzają, że ich opowieść jest ważna, że może się komuś podobać, przydać, kogoś może wzruszyć i że może znaleźć się w muzeum. Nikt do tej pory takiej osobistej formy, takiego szacunku dla własnej historii nie doświadczał, stąd bierze się ta nieśmiałość, nad którą pracujemy

Ile tych opowieści pojawiło się do tej pory?

Dwanaście lub trzynaście. Przez pandemię umknęły nam dwie i one czekają w kolejce. Depozyt może być także miejscem opowieść dla różnych zakładów przemysłowych czy rzemieślniczych, które też mają swoją historię. Być może jakaś firma będzie chciała o sobie opowiedzieć przy okazji jubileuszu, uhonorować zdarzenie lub osobę. Depozyt może się też wiązać z wystawą czasową. Teraz pokazujemy Wojciecha Weissa i być może w Depozycie znajdzie się opowieść związana z artystą, może podarunek od rodziny albo coś od kogoś, dla kogo twórczość Weissa stała się w jakiś sposób znacząca.

Kto z darczyńców już skorzystał z pokazania czegoś w Depozycie?

Pierwszy Depozyt pochodził od podgórskiej rodziny Bednarskich – znalazła się tam kopia portretu Wojciecha Bednarskiego (założyciela parku w Podgórzu), obraz, który rodzina podarowała muzeum. Nie znalazł się na wystawie głównej, po prostu zabrakło dla niego miejsca, a chcieliśmy go pokazać i o nim opowiedzieć, więc za tym pierwszym razem była to trochę opowieść rodziny, trochę nasza. Następny w kolejności będzie depozyt Dariusza Rywczaka, który podarował muzeum wiele eksponatów, a kilka z nich znalazło się na wystawie stałej. W Depozycie znajdzie się opowieść o jego dziadku.

Widzowie zgromadzeni wokół Depozytu Macieja Trojana, fot. Paweł Kubisztal, sierpień 2019

Jakie masz plany na przyszłość?

Zastanawiam się, co z tymi opowieściami zrobić dalej. Dla mnie fakt, że trafiają do gabloty, to trochę za mało. Bardzo bym chciała, aby zostały w jakiś sposób utrwalone. Być może takim sposobem będzie ich opublikowanie w formie książkowej, bo to jest jedyna możliwość materialnego zarchiwizowania tych wszystkich opowieści. Zrobi się z tego taka osobista księga podgórska, podgórskich historii osobistych będących zwierciadłem dla wielu ludzi z tej części Krakowa. To niezwykle ważne, aby to nie była zabawa na chwilę, tylko aby nam wszystkim depozyty trwały, a jednocześnie były nadal częścią domowych kolekcji.

Czy proces umieszczania tych przedmiotów w Depozycie został udokumentowany?

Właściwie zaczęłam ten proces utrwalać od niedawna, od Depozytu autorstwa Artura Wabika. Mamy świetne fotografie z montażu. Każdy następny, o ile zgodzi się na to kurator, też będzie zawierał pełną dokumentację i ten materiał też kiedyś zamkniemy na chwilę w Depozycie pamięci  

Wizyta terenowa u kolejnego kuratora depozytu – Andrzeja Zdybalskiego, fot. Paweł Kubisztal, wrzesień 2020

8 grudnia 2020

Fotografie udostępnione przez Muzeum Podgórza