Muzeum Śląskie w obronie krajobrazu

MUZEUM ŚLĄSKIE W KATOWICACH

Muzealna partycypacja to nie tylko działanie z publicznością na polu kolekcji i programu, ale także zaangażowanie się muzeum w sprawy otoczenia – fizycznego i społecznego. W 2018 r. Muzeum Śląskie podjęło działania na rzecz ratowania swojego postindustrialnego krajobrazu, któremu zagroziła nowa inwestycja mieszkaniowa. Dyrektorka muzeum powołała się na rezolucję ICOM-u z 2016 r. zatytułowaną „Odpowiedzialność muzeów za pejzaż” i rozpoczęła walkę o niską zabudowę w najbliższym otoczeniu muzealnego kompleksu.

Niestety argumenty spotkały się z całkowitym niezrozumieniem zarówno ze strony władz miasta, które w tym czasie były w procesie uchwalania planu miejscowego i mogły wprowadzić ograniczenie wysokości zabudowy, jak i środowiska architektów, którzy rozwój miasta łączą z budowaniem wysoko.

Walki muzeum nie wygrało. Wzdłuż ulicy przylegającej do kompleksu muzeum trwa budowa osiedla dwunasto-i osiemnastopiętrowców. Już teraz spore bryły stanowią niepotrzebne tło dla niesamowitej architektury Muzeum Śląskiego – wspaniałego przykładu pokopalnianych zabudowań z czerwonej cegły z przełomu XIX i XX w. i górującej nad całością wieży wyciągowej oraz minimalistycznej architektury zaproponowanej przez Riegler Riewe Architekten. Austriaccy architekci uznali, że architektura muzeum nie powinna konkurować z historyczną zabudową, dlatego z salami wystawowymi zeszli pod powierzchnię ziemi. Ten gest oczarował jury, a budynek stał się niekwestionowanym symbolem Katowic i Górnego Śląska.

Ta sprawa to przykład braku poszanowania historii i tożsamości, bo ożywienie dzielnicy można było osiągnąć dużo niższą, respektującą sąsiedztwo zabudową. Jednocześnie to przykład, że muzea mogą i powinny zabierać głos, bo są stronami w debacie. Mogą też tę debatę wywoływać, bo – przynajmniej w duchu dyskutowanej na Zgromadzeniu Generalnym ICOM-u w Kioto w 2019 r. nowej definicji – są miejscami „krytycznego dialogu o przeszłości i przyszłości”.

Kompleks Muzeum Śląskiego przed realizacją osiedla mieszkaniowego „Pierwsza Dzielnica”

Przedruk mojego artykułu, który ukazał się w magazynie „Architektura i Biznes”, nr 6 (2019), s. 142-153.


Muzeum broni postindustrialnego krajobrazu

Katarzyna Jagodzińska

W sercu Katowic powstaje osiedle wieżowców. Będzie graniczyć z prestiżową Strefą Kultury, współczesnym symbolem miasta. O rozwagę i refleksję nad ładem przestrzennym apeluje zlokalizowane tu Muzeum Śląskie. Decyzja zapadła, budowa ruszyła w maju tego roku, ale dyskusja o tym, w jaki sposób powinno się rozwijać współczesne miasto i kto powinien o tym współdecydować, wyszła daleko poza środowisko.

W lutym 2018 roku Muzeum Śląskie w Katowicach zaalarmowało opinię publiczną, że planowane w jego najbliższym sąsiedztwie dwunasto- i osiemnastopiętrowe bloki mogą wizualnie zaburzyć charakter muzealnego kompleksu, który stanowi kombinację starych pokopalnianych budynków z przełomu XIX i XX wieku oraz współczesnej architektury zaprojektowanej przez austriacką pracownię Riegler Riewe Architekten. Stanowczy głos muzeum był odpowiedzią na przyjętą dwa lata wcześniej przez Międzynarodową Radę Muzeów (International Council of Museums, w skrócie ICOM[1]) rezolucję zatytułowaną „Odpowiedzialność muzeów za pejzaż”. Muzeum, mając za sobą instrument powstały na forum międzynarodowym, poczuło się podmiotem przemian, jakim podlega dzielnica Bogucice, i podjęło działania na rzecz wypracowania konsensusu godzącego interesy stron: władz miasta, dewelopera, architekta, marszałka, społeczności lokalnej, mieszkańców miasta i oczywiście Strefy Kultury, na której terenie znajduje się muzeum.

W lutym ubiegłego roku Alicja Knast, dyrektorka Muzeum Śląskiego, pytała na Twitterze, czy planowane przez firmę TDJ przy muzeum bloki „muszą zasłaniać to, co jest de facto pewną ramą symboliczną, krajobrazem kulturowym tego miasta i pars pro toto krajobrazem kulturowym tego regionu?”. I apelowała: „niezbędna jest debata. Debata nad tym, w którym kierunku idziemy jako miasto i jako region. Co szanujemy, a co dla nas nie jest ważne”[2].

Po ponad roku spotkań, dyskusji, listów, pism i wywiadów zmieniło się jedno: na początku stycznia 2019 roku do publicznego wglądu udostępniono projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego tej części miasta. Dopuszcza on wszystkie gabaryty zabudowy zaplanowane przez dewelopera. Nawet więcej, powyżej Międzynarodowego Centrum Kongresowego dopuszcza możliwość budowy budynków dwudziestoośmiokondygnacyjnych (do stu metrów) oraz dominanty wysokościowej do stu czterdziestu metrów! Choć głos muzeum w tej walce był dość osamotniony, nie oznacza to, że nic dobrego z niej nie wynikło – rozgorzała społeczna dyskusja i wzrosła świadomość problemu, także tego, że rozwój przestrzenny miasta jest sprawą publiczną i wszyscy powinni móc zabrać głos.

Widok Muzeum Śląskiego z parku Boguckiego

muzea mają czuć się odpowiedzialne za swoje otoczenie

Punktem wyjścia wspomnianej rezolucji przyjętej przez ICOM jest przekonanie, że „Muzea są częścią pejzażu. Gromadzą materialne i niematerialne dziedzictwo powiązane z otoczeniem. Kolekcji (zbiorów muzealnych) będących częścią dziedzictwa nie można wyjaśnić bez osadzenia ich w otaczającym pejzażu”. Właśnie w odniesieniu do pejzażu Zgromadzenie Generalne ICOM zaleca, aby „Muzea rozszerzyły swoją misję, obejmując prawną i funkcjonalną ochroną oraz biorąc w zarząd budynki i miejsca o charakterze pejzażu kulturowego – jako »muzea o poszerzonych kompetencjach« (extended museums), zapewniając wzmocnioną ochronę i dostęp do dziedzictwa w bliskiej współpracy ze społecznościami”[3].

Muzealni praktycy i teoretycy w przeszłości wielokrotnie wskazywali, że muzea powinny zajmować się nie tylko tym, co skrywają w środku, czyli zbiorami, a ich odpowiedzialność nie powinna kończyć się na budynkach, które zajmują. Dyskusja nad społeczno-ekonomiczną rolą muzeów trwa co najmniej od lat osiemdziesiątych XX wieku. Z niezgody na tradycyjny model instytucji wykształciła się tzw. nowa muzeologia[4], powstały ekomuzea (czyli muzea rozproszone). Rezolucja ICOM-u z 2016 roku wyrosła więc z długiej dyskusji toczonej w świecie muzealnym. Nie jest rewolucyjna, raczej porządkuje i przypieczętowuje dotychczasowe kierunki zmian. Stała się jednocześnie iskrą do podejmowania przez muzea zdecydowanych działań. Muzeum w Katowicach odrobiło lekcję i pokazało, że muzeum może i powinno być podmiotem (a nie tylko przedmiotem) w dyskusji o tym, co dzieje się wokół.

Teren Muzeum Śląskiego z perspektywy platformy widokowej na wieży wyciągowej szybu Warszawa. Po lewej stronie wieża ciśnień oraz wieża wyciągowa i maszynownia szybu Bartosz, które dopiero czekają na rewitalizację, pośrodku budynki mieszkalne historycznej kopalni, a za nimi teren nieużytków, który od maja br. jest terenem inwestycji nowego osiedla mieszkaniowego „Pierwsza Dzielnica”

najpierw na terenie kopalni powstało muzeum

Nowa siedziba Muzeum Śląskiego powstała na terenie nieczynnej Kopalni Węgla Kamiennego „Katowice”. Wydobycie zakończyło się tu w 1999 roku, po stu siedemdziesięciu sześciu latach działalności. Przez lata wokół kopalni rosło miasto (kopalnia powstała ponad czterdzieści lat przed przyznaniem Katowicom praw miejskich). Wieża wyciągowa szybu Warszawa i wieża ciśnień od zawsze były nieodłącznym elementem miejskiego krajobrazu. Kopalnia odegrała ważną rolę w kształtowaniu się tożsamości i rozwoju miasta, oczywiste więc było, że jej likwidacja nie może przekreślić ciągłości miejsca. W krajach zachodnich obiekty poprzemysłowe od wielu lat z sukcesem są przekształcane w centra sztuki, kultury i nauki, tam też upatrywać należy inspiracji dla przypadku katowickiej kopalni.

W 2003 roku pojawiła się myśl, aby stworzyć na tym terenie właściwą siedzibę Muzeum Śląskiego, które od początku działało w tymczasowym budynku. Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, który jest organem prowadzącym muzeum, przejął w 2004 roku działkę kopalnianą od Katowickiego Holdingu Węglowego SA i dwa lata później ogłosił międzynarodowy konkurs architektoniczny na projekt głównego gmachu i stworzenie koncepcji wejścia zintegrowanego z istniejącymi zabudowaniami. Teren kopalni był już wówczas uprzątnięty z większości kopalnianych zabudowań – pozostały te o najwyższej wartości historycznej. Konkurs wygrała pracownia architektoniczna Riegler Riewe z Grazu, która zaproponowała zestawienie pokopalnianych budynków z czerwonej cegły i wież wyciągowych z minimalistycznymi, szklanymi kubikami. Największy z nich to budynek biurowy, pozostałe pełnią funkcję wentylacyjną i doświetleniową dla sal wystawowych, które zostały zlokalizowane na dwóch poziomach pod powierzchnią ziemi.

To atrakcyjne pod względem estetycznym i funkcjonalnym rozwiązanie zauroczyło jury konkursu, które chcąc wyróżnić projekt, nie przyznało drugiego miejsca. Bardzo istotne było nawiązanie przez architektów do charakteru miejsca. „Zejście z powierzchnią Muzeum pod ziemię podkreśla związek jego zbiorów z górniczą historią Śląska, a miejsce czarnego skarbu, skrytego w głębi ziemi, zajmują tu skarby kultury i pamięci” – można przeczytać w uzasadnieniu jury[5]. Architekci postawili na wyeksponowanie oryginalnych zabudowań kopalni, które miały zostać zintegrowane z miastem. Florian Riegler komentował: „w naszym projekcie w zasadzie nie ma nowych budynków jako takich. Tematem na powierzchni jest układ urbanistyczny – przestrzeń pomiędzy. Istniejące budynki, dawne zabudowania kopalni, zyskują przez to nową jakość, są rewaloryzowane, a nie gruntownie przeprojektowane i adaptowane”[6]. Minimalizm i prostota projektu w połączeniu z cieszącą się coraz większym zainteresowaniem architekturą postindustrialną, a także bliskość innych instytucji kultury i strefy relaksu, wykreowały to miejsce na silną regionalną markę.

Muzeum zostało otwarte dla publiczności w 2015 roku. To jednak nie koniec inwestycji. Równolegle z budową nowego gmachu trwała rewitalizacja budynków pokopalnianych. Wieża wyciągowa została przekształcona w platformę widokową. Z góry najlepiej widać, jak rozległy to teren, jaka jego część ma już swój docelowy kształt, jaka dopiero czeka na rewitalizację. Wokół szklanych wież powstały alejki, rampy, zespoły schodów, nasadzone zostały trawy i kwiaty. Na potrzeby muzealne cały czas adaptowane są kolejne historyczne budynki. Trwa trzeci etap rewitalizacji. Wieża ciśnień i szyb Bartosz wciąż czekają na swoją kolej, odgrodzone płotem od reszty terenu. Malowniczo prezentują się na zdjęciach, między szklanymi taflami nowej architektury i oczyszczoną cegłą odnowionych pokopalnianych zabudowań.

Otwarty teren Muzeum Śląskiego jest częścią Strefy Kultury, która obejmuje również nowe gmachy Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia (NOSPR) i Międzynarodowego Centrum Kongresowego (MCK). Wokół nich znajdują się kolejne ścieżki spacerowe, place z ławkami, labirynt z żywopłotu, fontanna. Na trawiasty dach centrum kongresowego można się wspiąć. Sama Strefa od zachodu organicznie łączy się z Halą Widowiskowo-Sportową Spodek, od wschodu kładką dla pieszych ma połączenie z rewitalizowanym właśnie parkiem Boguckiego, a od południa z kampusem uniwersyteckim i dalej z centrum miasta (także kładka nad ruchliwą Drogową Trasą Średnicową). Teren kompleksu muzealnego od północy zamyka ulica Góreckiego. Ta część wciąż czeka na rewitalizację. Należą do niej cztery budynki mieszkalne, pozostałość osiedla robotniczego. To dzisiaj najbliżsi sąsiedzi muzeum.

Kompleks Muzeum Śląskiego przed realizacją osiedla mieszkaniowego „Pierwsza Dzielnica”

muzeum otwiera dyskusję o rozwoju przestrzennym miasta

Muzeum i jego otoczenie niebawem będą mieli nowych sąsiadów. Bardzo wielu nowych sąsiadów. Po drugiej stronie ulicy Góreckiego znajduje się kwartał nieużytków o powierzchni niewiele mniejszej od Strefy Kultury. W 2016 roku deweloper TDJ Estate ogłosił, że na zakupionej na licytacji komorniczej działce zbuduje bloki. Do ich zaprojektowania zaprosił znaną pracownię architektoniczną ze Śląska, Medusa Group. Jeszcze zanim projekt został zaprezentowany publicznie, architekt pokazał go dyrektorce Muzeum Śląskiego. Zaniepokojona tym, co zobaczyła, zaczęła domagać się dyskusji o kształcie tej części miasta.

Miasto cieszy się, że znalazł się inwestor i nie widzi problemu w tym, że chce budować wysoko. Taki rozmach dopuszczały zresztą warunki zabudowy dla tego terenu – trzeba tu podkreślić, że wszystko odbywa się w granicach obowiązującego prawa – i przypieczętuje je plan zagospodarowania przestrzennego. „Zabudowa mieszkaniowa na obrzeżach Strefy Kultury wpisuje się w naszą politykę przyciągania do Strefy mieszkańców, by to miejsce żyło – również niezależnie od organizowanych dużych wydarzeń i imprez. Nowoczesna zabudowa mieszkaniowa będzie na pewno potrzebnym dopełnieniem funkcji, jaką Strefa Kultury pełni i będzie pełnić w skali całego miasta, stolicy metropolii Śląsko-Zagłębiowskiej” – komentuje wiceprezydent Katowic, Waldemar Bojarun.

Z potrzebą zagospodarowania tego terenu nikt nie dyskutuje, funkcja mieszkalna także nie budzi wątpliwości, bo w sposób naturalny połączy go z okolicznymi osiedlami. Tutaj jednak wspólne rozumienie tematu się kończy. Wiceprezydent mówi o „zwiększeniu koncentracji zabudowy” oraz o „zagęszczeniu tkanki miejskiej, tworzącej nowe proporcje sylwety miasta uwzględniające istotne elementy istniejącej kompozycji, propozycje nowych relacji i odniesień”. Dodaje też, że „Kompozycja zabudowy może być uznawana za prawidłową i wartościową, także w oparciu o określenie różnicy w wysokości poszczególnych budynków”.

Po prawej stronie teren pod inwestycję osiedla mieszkaniowego „Pierwsza Dzielnica”. Od kompleksu muzeum oddziela go lokalna droga

Co konkretne zakłada plan dewelopera? Osiem bloków w dwóch liniach zabudowy. Pierwsza posadowiona na wspólnym dwukondygnacyjnym parkingu liczyć będzie dwanaście pięter, druga osiemnaście. To mniej niż stojące po przeciwnej stronie gwiazdy (one mają po dwadzieścia siedem kondygnacji), ale te bloki znajdą się na wzniesieniu.

Wysokie bloki – choć przyjemne estetycznie, rozmieszczone z oddechem, których rozczłonkowane szklanymi taflami elewacje dobrze współgrają ze szklanymi kubikami muzealnej architektury – w sposób nieunikniony stworzą niechciane tło. Muzeum stoi na stanowisku, że bloki zasłonią osie widokowe z różnych punktów centrum miasta na historyczną architekturę kopalni, której miejsce ustąpiły nowe zabudowania muzeum, chowając się pod zmienią. Główny architekt osiedla Przemo Łukasik, współzałożyciel Medusa Group, jest przeciwnego zdania: „Jedną z głównych osi urbanistycznych miasta była i jest oś, którą wyznacza aleja Korfantego. Jednak Katowice rozwijają się także w oparciu o oś komunikacyjną ulicy Chorzowskiej i alei Roździeńskiego, w oparciu, o którą kształtuje się również nowa tzw. Oś Kultury. Nasze budynki nie przesłaniają żadnej z tych osi widokowych. Miasta zmieniają się, transformują i ewoluują. Najlepszym przykładem tego jest sama właśnie Oś Kultury i życie, które odradza się w jej sąsiedztwie. Kwestia jej przesłaniania jest dla mnie trudna do przyjęcia, bowiem nasze budynki powstając w sąsiedztwie, stanowią odległe tło”. Na dowód wykonał wizualizację osiedla w kontekście Strefy Kultury. Planowane bloki (naniesione tylko te z pierwszego etapu) wyglądają na nich niewinnie – skróty perspektywiczne pozwalają wierzyć, że ich wysokość nie przekracza wysokości muzealnych kubików. Alicja Knast przekonuje jednak, że nie o te osie widokowe chodziło. Ponieważ nie otrzymała ich od inwestora, zleciła wykonanie studium ochrony krajobrazowej zespołowi z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie.

Badacze pod kierownictwem dr inż. arch. Klary Czyńskiej nanieśli sylwetki planowanych bloków na mapy przestrzenne centrum Katowic i przeanalizowali widok na Strefę Kultury z kilkunastu punktów. Na planszach[7] widać relację wysokości budynków muzealnych i nowych bloków, ich ustawienie względem siebie i nałożenie w perspektywie. Muzeum zorganizowało publiczną prezentację wyników analizy. Władze miasta nawet się do nich nie odniosły.

Plansze pokazują tylko bryły. Szklane elewacje bloków – jak można sobie wyobrazić –odbijając światło, niebo, chmury, być może wtopią się nieco w krajobraz. Wyobraźmy sobie jednak ten krajobraz po zmroku, gdy w mieszkaniach zostaną włączone światła. Muzealne lampiony (można je tak nazwać, bo szklane kubiki są w nocy podświetlone) nie wygrają ze światłami osiedla. Powstanie wizualna kakofonia.

Widok Muzeum Śląskiego od strony parku Boguckiego. Po prawej stronie budynek administracyjny, a następnie szklane kubiki doprowadzające do schowanych pod ziemią sal wystawowych (projekt Riegler Riewe Architekten), pośrodku wieża wyciągowa szybu Warszawa, w jej tle – biurowiec .KTW projektu Medusa Group

co można zrobić?

„Muzeum jest przestrzenią demokratyczną, której w moim rozumieniu nie powinno się odgradzać strefą ochronną. (…) Bo też przed czym je chronić, przed ludźmi, miastem czy miejską zabudową?” – pyta Przemo Łukasik. Ale demokratyczna przestrzeń, która przyciąga życie miejskie, nie powstaje tylko w sytuacji braku ograniczeń. Czy respektowanie interesu wielu stron i jednocześnie poszanowanie dziedzictwa nie oznacza zrównoważonego i odpowiedzialnego rozwoju?

Pytanie jednak, jakie rzeczywiście są cele? Inwestor nie jest zainteresowany budowaniem nisko, bo wyżej oznacza więcej sprzedanych mieszkań. Mieszkań z atrakcyjnym, dającym się wyrazić w pieniądzu widokiem. Alicja Knast domniemywa, że nie tylko o zysk tu chodzi. Ocenia, że nie mniej ważnym celem jest prestiż wynikający z przestrzennego i architektonicznego ukształtowania tej części miasta. (Dodać należy, że po drugiej stronie Strefy Kultury TDJ wybudował już jeden biurowiec, .KTW, niebawem powstanie drugi, mają odpowiednio czternaście i trzydzieści jeden kondygnacji). Inwestycja nosi nazwę Pierwsza Dzielnica. Maciej Wójcik, partner zarządzający w TDJ Estate, zaznaczył w informacji prasowej przygotowanej na okoliczność rozpoczęcia budowy: „Nazwa inwestycji jest nieprzypadkowa. Podkreśla, że znajdujemy się w centrum miasta, że tworzymy jego nową tkankę, która wkrótce zostanie zamieszkana i będzie tętnić życiem”[8].

Prof. dr hab. Jacek Purchla, przewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO, autorytet w zakresie dziedzictwa kulturowego, dobitnie komentuje sprawę: „Presja modernizacyjna, której jesteśmy świadkami, i która podnosi nasze standardy cywilizacyjne tu w Europie Środkowej, nie może oznaczać bezkrytycznej kolonizacji przez inwestycje, które bezpowrotnie niszczą nasz świat wartości, nasz krajobraz kulturowy. Te zmiany są bowiem nieodwracalne, a dziedzictwo kulturowe jest zasobem nieodtwarzalnym”.

Co zatem można zrobić? W sprawie tej inwestycji już nic. Ruch należał do władz miasta, które w imię poszanowania historii, tożsamości i zrównoważonego rozwoju mogły wprowadzić ograniczenie dotyczące wysokości planowanych budynków. Miały do tego instrumenty prawne. Ruch należał do inwestora, który na swojej stronie internetowej szafuje słowem „odpowiedzialność”. Ruch należał do architektów, którzy mogli poprzestać na dominancie w postaci biurowców .KTW i optować za skromniejszą wysokością. Ale ruch należał też do wielu innych zainteresowanych stron, które powinny były zaangażować się w dyskusję. Urząd Marszałkowski, któremu podlega Muzeum Śląskie, milczy. Dyrektorka NOSPR odcięła się od sprawy (nie znalazła też czasu na komentarz do artykułu). Mieszkańcy – ci bliżsi i ci dalsi – nie mają poczucia sprawczości. Dużo jest jeszcze w warstwie społecznej do zrobienia, nie tylko w Katowicach, bo problem jest szerszy i dotyczy w tym samym stopniu Krakowa, Warszawy, co Wiednia czy Liverpoolu[9]. Z tą różnicą, że tereny wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO chronione są według regulacji międzynarodowych, co powinno tę ochronę czynić bardziej oczywistą i łatwiejszą.

Zastanawiające jest też to, że władze miasta (które ewidentnie inaczej postrzegają rozwój i inne priorytety związane z rewitalizacją i powiązaniem tego terenu z centrum Katowic) nie chciały tu czegoś ugrać, na przykład zobowiązując inwestora do finansowego włączenia się w proces rewitalizacji kolejnych pokopalnianych budynków lub parku Boguckiego, którego rewitalizację miasto rozpoczęło w ubiegłym roku.

„W moim przekonaniu dzisiaj nie uda się więc obronić krajobrazu kulturowego za pomocą paragrafów i restrykcyjnych zapisów – mówi prof. Purchla. – Jedynym lekarstwem na leczenie tej choroby jest budowanie szerokiej świadomości społecznej, uświadomienie wartości tego miejsca”. Amen.

Widok Muzeum Śląskiego z kładki dla pieszych nad Drogową Trasą Średnicową, która łączy teren Strefy Kultury z kampusem uniwersyteckim i dalej centrum miasta
Wizualizacje osiedla w artykule

KOMENTARZE

Alicja Knast, dyrektorka Muzeum Śląskiego w Katowicach

Otworzyła Pani publiczną dyskusję na temat przestrzeni tej części miasta. Jakiego kompromisu Pani oczekiwała? Jakie rozwiązanie byłoby dla Muzeum satysfakcjonujące?

Nie oczekiwałam kompromisu, ale konsensusu, to znaczy takiego rozwiązania sprawy, w którym żadna ze stron nie traci, a wypracowane rozwiązanie zadowala obie strony. To wszystko przy założeniu, że głównym celem inwestycji biznesowej jest osiągnięcie zamierzonego zysku. Według naszych analiz zysk z zabudowy dwunastopiętrowej można było osiągnąć również przy zabudowie niższej, kwartałowej. Niestety oprócz zysku inwestorom chodziło o pozostawienie wyraźnego śladu w przestrzeni miasta, nadpisanie krajobrazu postindustrialnego współczesną architekturą. Można powiedzieć, że de facto sprzedawane będą nie tyle mieszkania, co widok na Strefę Kultury. Inwestorowi, jak się wydaje, chodzi także o ukształtowanie centrum miasta według swojej wizji, za cichym przyzwoleniem władz miasta. Stało się to już w przypadku dwóch biurowców .KTW, które po wybudowaniu drugiej wieży przyćmią Spodek, NOSPR i MCK – pole oddziaływania wizualnego tych budynków będzie ogromne w każdym kierunku. 

Jak Pani ocenia społeczne zainteresowanie tą sprawą? Czy okoliczni mieszkańcy byli zainteresowani?

W Katowicach obserwujemy bardzo niski poziom kapitału społecznego. Ludzie mają własne zdanie, ale nie wierzą w to, że ktokolwiek chce to zdanie poznać. Dialog władz z lokalną społecznością nie istnieje,  a podejmowane konsultacje społeczne  są  właściwie listkiem figowym. W Katowicach liczba przegranych przez aktywistów spraw dotyczących planów i wuzetek ostudziła najbardziej aktywne środowiska.

Niedawno wyłożony był do publicznego wglądu plan zagospodarowania tego terenu. Czy Muzeum zgłosiło do niego uwagi?

Oczywiście, było ich wiele. Głównie natury formalnej i proceduralnej co do sposobu traktowania Studium uwarunkowań z 2012 roku, którego wytyczne były zinterpretowane z wyraźnym ukłonem w stronę inwestora przy wydawaniu wuzetki. 

Czy w tym momencie muzeum planuje podjąć jeszcze jakieś kroki w sprawie planowanej inwestycji? Czy odbędą się jeszcze dyskusje, spotkania, warsztaty?

Nie planujemy dodatkowych działań, poza mówieniem o zgubnych mechanizmach, jakie zostały zastosowane. Może to przyczyni się do uchronienia innych miast przed podobnymi działaniami. 

Czy wydaje się Pani, że muzea są w stanie skutecznie bronić wyglądu swojego otoczenia, zwłaszcza kiedy stroną jest deweloper?

Muzeum Miejskiemu w Żorach udało się wynegocjować z inwestorem obniżenie liczby kondygnacji dla budynku znajdującego się na prywatnym terenie w pobliżu muzeum. Ale stało się to dzięki wsparciu władz miasta. Aktywność władz w takim dialogu to warunek sine qua non. Instytucje kultury są bardzo wrażliwym elementem miasta, którego istotę i rolę widać jedynie z perspektywy ogólnej. Nie należy oczekiwać, że inwestorzy będą posiadali wyższą świadomość dotyczącą roli instytucji kultury w życiu lokalnej społeczności. Dla władz miasta musi to jednak być oczywiste. Niestety w Katowicach nie jest.

Muzeum Śląskie nocą – rozświetlone szklane kubiki

xxx

Prof. dr hab. Jacek Purchla, przewodniczący Polskiego Komitetu ds. UNESCO, założyciel i wieloletni dyrektor Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie

To, co niepokoi, to wysokość projektowanych obiektów, które całkowicie zmienią, można nawet powiedzieć, że zniszczą wykreowany w ciągu ostatniej dekady niezwykle wartościowy krajobraz kulturowy współczesnej architektury wprost odwołującej się do tradycji i semantyki miejsca – Katowic i kopalni Katowice, na której terenie ta nowa funkcja i ta nowa strefa powstała. Jest to niestety kolejny dowód na to, że dzisiaj pod sztandarami rozwoju i niwelowania różnic pomiędzy Polską a Zachodem niszczymy wartość, jaką jest nasz krajobraz kulturowy. Więcej, robimy to w sposób w tym sensie bezkarny, że w Polsce w odróżnieniu od bardzo wielu krajów Unii Europejskiej, nie mamy prawnych regulacji, które by ten krajobraz kulturowy chroniły. Szczególną kwestią staje się wysokość projektowanych obiektów i ta moda na high rise, którego wyznacznikiem stał się warszawski Manhattan. Ona przenosi się dzisiaj do regionalnych metropolii, które w wielu wypadkach nie wybiły się na refleksję, czy rzeczywiście wysokie budownictwo jest im potrzebne.

Dzisiaj problem wysokiego budownictwa niszczącego historyczne panoramy miast dotyka również tych wpisanych na Listę światowego dziedzictwa UNESCO, zaczynając od Krakowa. Jeżeli nie potrafimy sobie poradzić z tą kwestią na terenach chronionych konwencją międzynarodową, której Polska jest sygnatariuszem i uczestnikiem, to tym bardziej trudno będzie dzielnej dyrektor Muzeum Śląskiego ochronić ten niezwykły krajobraz i świat wartości przed wysokościową deweloperką, gdyż Strefa Kultury jest dziełem architektury współczesnej. Nie podpada więc pod zapisy i paragrafy, które mogłyby wywołać chociażby interwencję UNESCO.

xxx

Prof. dr hab. Dorota Folga-Januszewska, wieloletnia przewodnicząca ICOM Polska, wicedyrektor, współtwórczyni rezolucji „Odpowiedzialność muzeów za pejzaż”, zastępczyni dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Czy muzea – patrząc na przykłady innych miast, innych krajów – rzeczywiście mogą wygrać walkę o swoje otoczenie?

Bardzo dużo zależy od współpracy dyrekcji muzeum z tzw. otoczeniem: samorządem, mieszkańcami, stowarzyszeniami. Znam przypadki gdzie ta współpraca jest dobra i na przykład plany zagospodarowania przestrzennego powstają w ścisłej współpracy z muzeami, zwłaszcza gdy są to muzea w rozległej przestrzeni, w wielu przypadkach jest to jednak proces bardzo trudny, często strona komercyjna jest dominująca. W Polsce brakuje zasad prawnych, które jednoznacznie narzucałyby obowiązek korzystania z profesjonalnej wiedzy w zakresie ochrony pejzażu, zabytków, dziedzictwa oraz uwzględniały weto muzeum, rozumianego jako instytucja ekspercka, stojąca na straży ochrony kultury i natury. Problem w tym, że nie zawsze muzea są przygotowane do pełnienia tej roli.  


[1] ICOM jest największą organizacją zrzeszającą muzea, muzealników i badaczy muzeów. W stu dziewiętnastu krajach świata działa komitety narodowe, na gruncie międzynarodowym wytycza profesjonalne i etyczne standardy działania muzeów. Poszczególne kraje przyjmują wypracowane przez międzynarodowe środowisko definicje i rozwiązania w swoich systemach legislacyjnych, a będące członkami organizacji muzea korzystają z gotowych instrumentów w swojej bieżącej działalności.

[2] Twitter Muzeum Śląskiego, Apel o niedopuszczenie do uruchomienia dużych inwestycji w bezpośrednim sąsiedztwie Strefy Kultury i Muzeum Śląskiego, 21.02.2018.

[3] „Resolutions Adopted by ICOM’s 31st General Assembly”, Milan, Italy 2016, https://icom.museum/wp-content/uploads/2018/07/ICOMs-Resolutions_2016_Eng.pdf (dostęp 3.05.2019). Tłum. Dorota Folga-Januszewska; „Odpowiedzialność muzeów za pejzaż | Rezolucja ICOM”, https://www.wilanow-palac.pl/odpowiedzialnosc_muzeow_za_pejzaz_rezolucja_icom.html (dostęp 3.05.2019).

[4] Jej natura zasadza się na odwróceniu istniejących dotychczas hierarchii. W jej ujęciu w centrum działalności muzeum znajduje się społeczność (a nie jak wcześniej kolekcja), a wiedza pobierana jest do muzeum z otoczenia (wcześniej promieniowała z muzeum na zewnątrz).

[5] Informacja prasowa, Mamy projekt nowego Muzeum Śląskiego, Muzeum Śląskie w Katowicach, 15.06.2007.

[6] M.A. Urbańska, Tożsamość niewymuszona. Rozmowa z architektami z biura Riegler Riewe Architekten, „Architektura & Biznes” 2008, nr 1, s. 73.

[7] Prezentacja jest dostępna na stronie internetowej Muzeum Śląskiego, https://muzeumslaskie.pl/pl/studium-ochrony-krajobrazowej-obiektow-muzeum-slaskiego-katowicach/ (dostęp 3.05.2019).

[8] Informacja prasowa, TDJ Estate wybrał generalnego wykonawcę pierwszego etapu inwestycji, TDJ Estate, 6.05.2019, https://tdj.pl/2019/05/09/tdj-estate-wybral-generalnego-wykonawce-pierwszego-etapu-inwestycji/ (dostęp 11.05.2019).

[9] Historyczne centra Wiednia i Liverpoolu są wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. W obu przypadkach chronione międzynarodową konwencją sylwety miast zostały zagrożone przez nowe inwestycje budowlane, co spowodowało umieszczenie ich na Liście Światowego Dziedzictwa w Zagrożeniu (odpowiednio w 2017 i 2012 roku). Postępująca degradacja terenu może w rezultacie doprowadzić do usunięcia ich z prestiżowej Listę światowego dziedzictwa.


Fot. Katarzyna Jagodzińska

Przedruk za zgodą Redakcji.

Spis treści numeru